POLSKI  ENGLISH

BIOETYKA / ETYKA MEDYCZNA - Kazusy
Katastrofa w KWK „Halemba” - opis

21 listopada 2006 roku w Kopalni Węgla Kamiennego „Halemba” doszło do najtragiczniejszej od kilkudziesięciu lat katastrofy górniczej w Polsce. Zginęło w niej 23 górników: 8 z nich było pracownikami „Halemby”, pozostałych 15 natomiast było zatrudnionych przez firmę zewnętrzną MARD.

Do katastrofy doszło podczas pracy na ścianie 1 pokładu nr 560 na głębokości 1030 m. Dziewięć miesięcy wcześniej w obrębie tego samego obszaru nastąpił zawał górniczy. W jego wyniku jeden z górników, ocalały cudem, został uwięziony w niewielkiej szczelinie, a ekipy ratownicze dotarły do niego dopiero po niemal 120 godzinach poszukiwań. Po tych wydarzeniach zapadła decyzja o zamknięciu ściany, należało wydobyć sprzęt górniczy zainstalowany do jej eksploatacji. Wartość tego sprzętu była szacowana na 17 mln zł a jego wydobycie postanowiono zlecić firmie z zewnątrz. Konkurs wygrała firma MARD – faktycznie jednak konkurs ten był fikcją, gdyż procedura przetargowa była ustawiona, a jedyny konkurent celowo zgłosił wyższą cenę.

Górnicy, którzy zginęli w katastrofie, pracowali przy demontażu i wydobywaniu wspomnianego sprzętu. Kierownictwu kopalni bardzo zależało na możliwie szybkim jego wydobyciu i pracownicy działali pod silną presją czasu. Była ona tak wielka, że pracowano lekceważąc najbardziej elementarne zasady bezpieczeństwa w kopalni, zasady, których przekroczenie nie było niczym innym jak bezpośrednim narażeniem ludzkiego życia. Ryzyko jest nieuchronnie wpisane w charakter pracy górnika. Siły natury są tu wciąż groźne, choć ocenia się, że tylko 30% wypadków jest spowodowanych przez czynniki naturalne, pozostałe zaś 70% wywołują ludzkie błędy. Nie można jednak nigdy pogodzić się z niepotrzebnym narażaniem życia górników z powodu bezmyślności i nieodpowiedzialności pewnych osób stojących wyżej w hierarchii władzy w kopalni. A z takimi właśnie działaniami i ich konsekwencjami mieliśmy do czynienia w „Halembie” i dotyczyły oceny ryzyka spowodowanego wysoką zawartością metanu i pyłu węglowego w miejscu pracy.

Do najważniejszych naturalnych czynników ryzyka w górnictwie węglowym należą: tąpania, zawały, pożary, wybuchy metanu, wybuchy pyłu węglowego, wyrzuty gazów i skał oraz zalania wodą [1]. Z tego względu monitorowanie zawartości metanu i pyłu węglowego oraz odpowiednie reagowanie na przekroczenia dopuszczalnych stężeń stanowią elementarne wymogi bezpieczeństwa pracy pod ziemią. Wydzielanie się metanu z górotworu jest zjawiskiem naturalnym, a jego dopuszczalna przez normy bezpieczeństwa zawartość wynosi 2%. Każde przekroczenie tego poziomu należy zgłaszać przełożonym, a w przypadku większych przekroczeń należy wstrzymać pracę i ewakuować ludzi. Wybuch pyłu węglowego może być jeszcze groźniejszy niż wybuch metanu. Ilość palnego składnika w pyle znajdującym się w kopalni nie może przekroczyć 30%, a przekroczenia tego poziomu należy neutralizować poprzez dodawanie pyłu kamiennego. Badania Komisji powołanej przez Wyższy Urząd Górniczy w Gliwicach (WUG) ujawniły, że stężenie metanu w miejscu katastrofy, tuż przed nią, wynosiło ponad 4%, natomiast zawartość pyłu węglowego przekraczała 80%. Natomiast według informacji, do jakich dotarli dziennikarze, przekroczenia poziomu metanu w miejscu demontażu zdarzały się często i dochodziły nawet do 8%, przekraczając tym samym czterokrotnie dopuszczalne stężenie. Co więcej, pracownicy nadzoru nie tylko nie reagowali na te oczywiste zagrożenia, ale nakazywali górnikom kontynuować pracę i fałszować dokumentację pomiarów. Komisja WUG ustaliła, że czujnik automatycznego pomiaru metanu był umieszczony w pobliżu wylotu rury doprowadzającej powietrze, czyli wskazywał stężenie metanu zupełnie inne niż to, które miało być kontrolowane. Do wytworzenia się nadmiernego stężenia metanu mogła się dodatkowo przyczynić zła organizacja prac likwidacyjnych. Niektóre z demontowanych elementów nie zostały wywiezione na powierzchnię, lecz zostały złożone w chodniku obok ściany, utrudniając tym samym prawidłową wentylację.

Wybuch nastąpił o godzinie 16.30. Właściwie były to dwa wybuchy, najpierw zapalił się i wybuchnął metan, sprowadzając tym samym wybuch pyłu węglowego. Miejsce wybuchu zamieniło się w kulę ognia o temperaturze od 1000 do 1500 °C; powstała też potężna fala uderzeniowa. Jeśli nawet ktoś przeżył, to nie miał czym oddychać, gdyż w przestrzeni po wybuchu brakowało tlenu. W rejonie zagrożonym przebywało 31 osób, z których 8 zdołało się samodzielnie wycofać. Do godziny 22 ratownicy odnaleźli 7 nieżyjących już górników. Około północy akcja ratunkowa została przerwana ze względu na zagrożenie kolejnym wybuchem. Ze względu na niebezpieczne stężenie metanu wznowiono ją dopiero po około 24 godzinach i odnaleziono ciała pozostałych 15 górników. Większość z 23 ludzi zginęła na skutek uduszenia, pozostali na skutek poparzeń i obrażeń wewnętrznych. Komisji WUG, która ogłosiła raport 6 czerwca 2006, nie udało się jednoznacznie zidentyfikować przyczyny pierwotnego zapalenia się metanu, które zapoczątkowało pierwszy wybuch.

Nasuwają się pytania: dlaczego nie wyprowadzono ludzi z zagrożonego obszaru? Czy była presja, aby prowadzić prace bez względu na oczywiste zagrożenie? Kto wywierał nacisk i kto za to ponosi odpowiedzialność? W wyniku śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Gliwicach postawiono zarzuty 27 osobom, już wcześniej skazano 3 osoby za ustawienie przetargu. 9 osób spośród oskarżonych, po przeczytaniu materiałów dowodowych, przyznało się do winy i podjęło współpracę z prokuraturą. Ich sprawę oddzielono z ogólnego postępowania; otrzymali wyroki od 4 miesięcy do 2 lat pozbawienia wolności w zawieszeniu oraz kary grzywny. Jeden z nich, sztygar, który otrzymał wyrok 1,5 roku, powiedział po ogłoszeniu wyroku: „Ludzie wiedzieli, że tam jest metan, ale robili, bo takie były naciski z góry. (…) Dzisiaj nie poddałbym się tej presji, być może zostałbym zwolniony, ale górnicy by żyli” [2]. Pozostali oskarżeni będą się bronić, a o ich winie bądź niewinności zadecyduje sąd. Jest wśród nich dyrektor i jego zastępca, główny inżynier do spraw wentylacji, kilkunastu sztygarów i nadsztygarów, dwóch górników, którzy pobierali próbki. Jest rzeczą bez precedensu w historii polskich procesów tego rodzaju, że wśród oskarżonych znaleźli się ludzie kierujący kopalnią. Ciążą na nich poważne zarzuty – świadomego narażania zdrowia i życia górników.

Kazus opisał Marek Pyka

Źródła:
S. Cichy, W „Halembie” wysłano górników po śmierć, „Dziennik”, 6 czerwca 2007.
J. Dziadul, Praca aż po grób, „Polityka”, nr 2 (2687), 10.01.2009, s. 78.
Informacja o wynikach prac Komisji powołanej dla zbadania przyczyn i okoliczności zapalenia i wybuchu metanu oraz wypadku zbiorowego zaistniałych w dniu 21 listopada 2006 r. w Kompanii Węglowej S. A. Oddział Kopalnia Węgla Kamiennego „Halemba” w Rudzie Śląskiej. Dokument znajduje się na stronach Wyższego Urzędu Górniczego w Gliwicach, link na stronie
http://www.wug.gov.pl/index.php?urzad/wiadomosci_wug/news50.
L. Ostałowska, D. Kortko, Halemba: akt oskarżenia, „Gazeta Wyborcza”, 15 września 2008, Duży Format, s. 9-11.
D. Kortko, Rozbić kastę nietykalnych, rozmowa z M. Szczepańskim, „Gazeta Wyborcza”, 15 września 2008, Duży Format, s. 11.
Stan bezpieczeństwa i higieny pracy w górnictwie w 2008 r. Wyższy Urząd Górniczy, Katowice 2009. Link do wersji elektronicznej publikacji znajduje się na stronie http://www.wug.bip.info.pl/dokument.php?iddok=336&idmp=26&r=r.



[1] Stan bezpieczeństwa i higieny pracy w górnictwie w 2008 r. Wyższy Urząd Górniczy, Katowice 2009, s. 15-20.

[2] J. Dziadul, Praca aż po grób, „Polityka”, nr 2 (2687), s. 78.